xvibe
(Nie udawaj, że Cię to interesuje)
Ostatnio, gdzie nie spojrzeć, tam „wypalenie”, „toksyczna produktywność” i „kryzys egzystencjalny”. Z mediów wylewa się fala młodych, którzy – podobno – są przeciążeni. I wiecie co? My, Pokolenie X, patrzymy na to i… przewracamy oczami. Nie z braku empatii. Raczej z nieodpartej myśli, że kiedy my dorastaliśmy, jedyną opcją terapeutyczną było siedzenie cicho, a jakakolwiek trauma była po prostu „życiem”. I dlatego mamy tak spektakularnie wywalone na dzisiejsze dramy.
Uliczny doktorat z przetrwania
Przyznajcie się, ile razy usłyszeliście od rodziców: „Wróć na obiad i ani minuty później!”? I to by było na tyle z nadzoru rodzicielskiego w latach 80. i 90. Nie było GPS-ów, komórek, a nieletni po mieście poruszali się z tą samą nonszalancją, co dzisiejsi kurierzy. My MUSIELIŚMY być samodzielni, bo nikt nie miał czasu analizować naszych uczuć. Musieliśmy sami się ratować po upadku z drzewa i sami znieść stres przed włamaniem się do automatu z gumami.
Dzisiaj? Każde zmartwienie jest analizowane przez 10 psychologów z TikToka, a brak dobrego snu jest powodem do wzięcia tygodnia wolnego. Nasza szkoła przetrwania polegała na braku opcji. To hartuje. To sprawia, że na wiadomość o kolejnym końcu świata, tylko wzdychamy, zmieniamy kanał i szukamy pilota, który się gdzieś zapodział. To jest nasz prawdziwy kryzys.

Kultura komfortu vs. Zimny Łokieć
Millenialsi i Zetek mają rację, mówiąc o „toksycznym środowisku pracy”. Ale my, kurde, to stworzyliśmy. Pamiętacie korpo lata 90.? Gdzie pracowało się po 14 godzin, pito podłą kawę i nikt nie używał słowa „balans”? Nasz balans polegał na tym, że po pracy szło się prosto do baru i udawało, że ten dzień nie istniał.
Jesteśmy pokoleniem, które widziało, jak upadają imperia i korporacje (i własne małżeństwa) – i ciągle żyjemy. Kiedy ktoś dziś mówi o „wypaleniu zawodowym”, my przypominamy sobie, jak nasz wujek palił papierosa na taśmie produkcyjnej, a jedyną formą wellness była butelka coli. Nasz mózg nauczył się, że jest źle, ale to nie jest powód do paniki. To jest powód, żeby włączyć dobrą płytę i mieć to gdzieś.
Epilog – Prawdziwa Trauma to powrót mody z lat 90.
Więc następnym razem, gdy usłyszycie, jak ktoś panikuje z powodu „niedopasowania” czy „presji”, uśmiechnijcie się cynicznie. My to wszystko czuliśmy, ale nie mieliśmy mediów społecznościowych, żeby ogłosić to światu. Po prostu szliśmy dalej.
Nasza trauma jest wyluzowana, bo została już przetworzona w sarkazm. I to jest nasza supermoc. Jesteśmy jak stara, dobra kaseta magnetofonowa – czasem szumi, czasem się rwie, ale da się ją naprawić ołówkiem. A teraz dajcie mi spokój. Idę szukać dobrej muzyki, która nie próbuje mi sprzedać niczego oprócz… No cóż, dobrej muzyki.

Napisane przez: xvibe
Zrelaksuj się z naszym radiem. Nie ważne czy po szkole, po pracy, czy zwyczajnie ciężkim dniu. Teraz jest czas dla Ciebie!
close
18:00 - 20:00