xvibe
W 1998 roku Massive Attack wydali album, który nie prosił o uwagę. Po prostu wchodził do pokoju, gasił światło i ustawiał bas tak, żeby szyby zaczęły dyskutować z framugami. Mezzanine był trzecią płytą zespołu z Bristolu, ale brzmiał jak zerwanie z własnym wizerunkiem.
Wcześniejsze albumy, Blue Lines i Protection, kojarzono z trip-hopem: leniwym rytmem, soulowymi samplami, dubowym pulsem i atmosferą miasta oglądanego przez zaparowaną szybę. Mezzanine zachował ten nocny charakter, lecz wyrzucił z niego sporo miękkich krawędzi. Zostały gitary, zimna elektronika, ciężkie bębny i poczucie, że ktoś za chwilę wyłączy zasilanie w całej dzielnicy.
Massive Attack nigdy nie było zespołem, który działał według instrukcji obsługi. Rdzeń grupy tworzyli 3D, Daddy G i Mushroom, ale ich role, pomysły i ambicje nie zawsze biegły w tę samą stronę. Przy pracy nad Mezzanine napięcia były wyraźne. 3D chciał mocniej wejść w gitarową, industrialną estetykę. Mushroom miał bardziej sceptycznie patrzeć na ten zwrot. To nie była sielanka z plakatu motywacyjnego, na którym wszyscy patrzą w tym samym kierunku.
Album powstawał w warunkach twórczego tarcia. Zamiast wygładzać różnice, muzycy pozwolili im zostać w nagraniach. Dzięki temu płyta nie brzmi jak jednolity produkt z katalogu. Jest raczej zbiorem napięć: między rytmem a hałasem, ciepłym głosem a zimnym podkładem, klubem a gitarowym koncertem. Właśnie dlatego Mezzanine do dziś nie starzeje się jak większość produkcji z końca lat 90., które po latach brzmią jak reklama telefonu komórkowego z klapką.
Najważniejszą decyzją było przesunięcie środka ciężkości. Massive Attack ograniczyli część klasycznych, soulowych skojarzeń i zaczęli pracować z brzmieniami bardziej agresywnymi. Pojawiły się przestery, przytłumione gitary, poszarpane faktury i bas, który nie tyle prowadził utwór, ile snuł się za nim jak podejrzany typ pod dworcem.
Dużą rolę odegrały sample. W Black Milk wykorzystano fragment Ike’s Rap II Isaaca Hayesa, a w Dissolved Girl słychać elementy When the Levee Breaks Led Zeppelin. Nie chodziło jednak o kolekcjonowanie rozpoznawalnych cytatów. Sample zostały pocięte, przetworzone i wtopione w produkcję tak, że często bardziej czuje się ich obecność, niż potrafi wskazać palcem źródło. To była szkoła samplowania z czasów, gdy producent musiał mieć ucho, cierpliwość i sporą półkę płyt, a nie tylko dostęp do biblioteki gotowych pętli.
W wielu utworach rytm nie zachowuje się jak grzeczny metronom. Lekko się chwieje, zostawia przestrzeń, wraca z opóźnieniem. Dzięki temu album oddycha nerwowo. Nie pędzi, ale też nie pozwala się wygodnie rozsiąść. Idealna muzyka do jazdy nocą, jeśli akurat nie boisz się własnych myśli.
Choć produkcja Mezzanine jest chłodna i ciężka, album nie działałby bez wokalistów. Horace Andy, obecny w historii Massive Attack od początku, wniósł charakterystyczny, reggae’owy ton do utworów takich jak Angel. Jego głos nie ociepla kompozycji w oczywisty sposób. Raczej pokazuje, że nawet w tym całym elektronicznym mroku można znaleźć ślad człowieka, który przeżył już kilka końców świata i nie zamierza robić z tego prezentacji w PowerPoincie.
Największym odkryciem dla wielu słuchaczy była Elizabeth Fraser z Cocteau Twins. W Teardrop zaśpiewała partię delikatną, ale nie słabą. Jej głos unosi się nad rytmem, a jednocześnie niesie żałobę i napięcie. Sam utwór powstał w atmosferze osobistych strat i nieporozumień wewnątrz zespołu. Fraser nagrała wokal po śmierci Jeffa Buckleya, z którym była związana, co nadało piosence dodatkowy ciężar, choć nie sprowadza jej do prostego pomnika.
W Man Next Door pojawia się Sarah Jay Hawley, a utwór korzysta z kompozycji spopularyzowanej wcześniej przez Johna Holta. Risingson pokazuje z kolei bardziej agresywną stronę 3D i Daddy’ego G. Te różne głosy nie tworzą koleżeńskiego chóru. Każdy wnosi osobną temperaturę. To właśnie dzięki nim płyta nie zamienia się w pokaz sprzętu studyjnego.
Teardrop dostał teledysk, który mocno wpisał się w wyobraźnię słuchaczy. W klipie autorstwa Waltera Sterna pojawia się rozwijający się płód śpiewający w łonie matki. Pomysł był dziwny, trochę niepokojący i bardzo charakterystyczny dla epoki, w której telewizja muzyczna potrafiła jeszcze emitować coś bardziej ryzykownego niż trzydzieści sekund influencerki pokazującej kod rabatowy.
Teledysk nie przykrył muzyki. Przeciwnie, podbił jej osobliwość. Teardrop stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów Massive Attack, choć nie dlatego, że był prostym radiowym singlem. Piosenka była subtelna, ale miała strukturę, której nie dało się pomylić z przypadkowym podkładem do zakupów w galerii.
Mezzanine pokazał, że trip-hop nie musi pozostać zamknięty w kategorii muzyki klubowej ani w roli stylowego tła do nocnych rozmów. Album otworzył drzwi między elektroniką, rockiem, dubem i alternatywnym popem. Jego brzmienie wpłynęło na sposób, w jaki artyści traktowali bas, przestrzeń i ciszę. Nie trzeba było upychać w każdym takcie kolejnego pomysłu. Czasem wystarczył puls, jeden głos i dźwięk, który przypominał metalową bramę zamykającą się gdzieś za plecami.
Dla słuchaczy wychowanych na kasetach, płytach CD i nocnych audycjach radiowych album miał jeszcze jedną zaletę: nie udawał łatwego. Nie prowadził za rękę. Wymagał kilku przesłuchań, najlepiej po ciemku, bez przewijania co trzydzieści sekund do refrenu. Z czasem poszczególne warstwy wychodziły na powierzchnię. Najpierw bas, potem głos Fraser, później sample, gitarowe szumy i rytmiczne pęknięcia.
To płyta dla tych, którzy pamiętają, że album mógł być wydarzeniem, a nie tylko plikiem do odhaczenia na liście. Mezzanine nie proponuje komfortu. Daje atmosferę, napięcie i kilka bardzo dobrych powodów, żeby nie ufać zbyt jasnym pomieszczeniom.
Massive Attack nagrali album o mieście, lęku, pożądaniu i technologii, która jeszcze nie zdążyła udawać naszego najlepszego przyjaciela. W 1998 roku brzmiało to jak przyszłość. Dziś nadal brzmi jak przyszłość, tylko trochę bardziej zmęczona i znacznie lepiej ubrana.
Jeśli masz dość muzyki, która udaje, że wszystko jest świetnie, włącz Radio XVIBE i zanurz się w nocnym brzmieniu bez instrukcji obsługi. Słuchaj na xvibe.pl, zanim kolejny algorytm zaproponuje ci „podobne nastroje”.
Napisane przez: Natan
23:00 - 00:00